Droga do trzeźwości

9 Styczeń 2011


Czym dla alkoholika jest trzeźwość?

Rzecz jasna, pułapem nie do osiągnięcia. Ponieważ żadna doskonałość nie jest do osiągnięcia. Ale to wcale nie znaczy, że wysiłek nie ma sensu, albo, że wysiłek nigdy nie doprowadzi do wystarczającego stanu trzeźwości, a proces ten nie będzie miał końca. Nie ma ludzi doskonałych.

Bycie trzeźwym człowiekiem to nie tylko nie bycie pijanym. Dla alkoholika osiągnięcie stanu nie bycia pijanym, już jest sukcesem. Osiągnięcie dystansu do samego siebie u tak przewrażliwionego człowieka na własnym punkcie, że jedynym sposobem radzenia sobie z tą nadwrażliwością, jest powolnie dokonywane samobójstwo, to prawdziwy sukces. Wynikająca z tego umiejętność swobodnego poruszania się w rzeczywistości, nie determinowana już strachem lub chociażby różnego rodzaju zależnościami powodowanymi koniecznością spełnienia w nałogu, to prawdziwie osiągnięta wolność. Czy taki stan można osiągnąć samym tylko zaprzestaniem picia?

Alkoholikiem nikt nie staje się z dnia na dzień. Trzeba naprawdę dużo wysiłku i energii włożyć w to, by stać się nałogowcem. Tylko mało świadomym osobom, czym jest zniewolenie, może się wydawać, że to sielanka. Zdarzają się jeszcze i tacy, którzy uważają, że ludzie stają się alkoholikami na własne życzenie. To mniej więcej poziom myślenia “samolot spadł, bo próbował lądować”. Idiotyzmy nigdy nie będą jakimś mniejszym złem. Nie wolno pobłażać tam, gdzie istnieje przyzwolenie do nadużywania alkoholu. Nie wolno pobłażać tam, gdzie fałszuje się prawdę o samym alkoholu. Każda ilość jest szkodliwa, ponieważ ta substancja jest trucizną dla ludzkiego organizmu. Uznając to za mniejsze zło, daje się przyzwolenie do większych zaniedbań i jest się tylko zwykłym szkodnikiem.

Można mówić, że nie jestem obiektywny. Nie ma sprawy. Tak samo nieobiektywny jestem pod czerwonym światłem. Stoję i czekam na zielone, a jakoś w przeszłości żaden samochód mnie nie przejechał.

Droga do trzeźwości nie może być w żadnej mierze łagodniej traktowana jak droga do nałogu alkoholowego. Nawet mówi się: ile piłeś, tyle się lecz – piłeś 20 lat, pogadamy po 20 latach. Niektórzy nie zdążą pogadać, bo kiedyś im pobłażano, a potem już było za późno.

Część alkoholików uważa, że trzeźwość dla alkoholika jest nie do osiągnięcia i powtarzają, że trzeźwieją. Będą tak trzeźwieć do końca życia. Nic w tym złego, o ile nie jest to rodzaj pobłażania sobie na drodze do osiągnięcia trzeźwości. Często wśród nich słyszy się słowa o braku gotowości do konkretnych czynów czy posunięć życiowych. Tymczasem, jednocześnie, to co mają do powiedzenia na dany temat, świadczy o czymś zupełnie odwrotnym. Można by się od nich uczyć, choć samemu już dawno podjęło się decyzję “wchodzę w to”. Nie ma znaczenia, czy jest się trzeźwym alkoholikiem, czy trzeźwiejącym, róbmy swoje, to co do nas należy i róbmy to najlepiej jak tylko potrafimy, nie bojąc się popełnić błędów. To wystarczy by ludziom, którym nie jest znana nasza przeszłość, trudno było uwierzyć, że jesteśmy alkoholikami.

Rzecz jasna rozwój człowieka rzeczywiście nigdy się nie kończy. Wciąż odkrywa się nowe obszary i przestrzenie, gdzie można coś polepszyć, zmienić. Dlatego nie ma się co martwić, że jak już się przestanie pić, zdobędzie dystans do siebie i otaczającej rzeczywistości zacznie się życiowa nuda. Na nudę w życiu trzeźwego alkoholika nie ma szans. Chyba, że w pewnym momencie uzna, że może sobie zacząć pobłażać w dbaniu o siebie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s