Fora alkoholowe

7 Listopad 2011

Niektórzy uznając, że mają coś do powiedzenia, mówią coraz więcej i coraz głośniej, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że nie dlatego nikt ich nie słucha, bo mówią za mało albo za cicho. Do głowy im nie przyjdzie, że większość ludzi ich nie słucha, bo to ani nic nowego, ani ciekawego, a często nawet jest to zwyczajnie niepotrzebne.

Na forach alkoholowych może to mieć skutek wręcz tragiczny. Na forach tematycznych (biznes, hobby, religia), towarzyskich i pogadankowych tragikomiczny.

Dajmy na to alkoholik. Nie pije już jakiś czas, powiedzmy kilka tygodni. Czuje się świetnie, czuje się mocny i czuje, że wie o co chodzi. Wcześniej mu wpierali, że musi robić terapie, chodzić na spotkania AA, dłubać całe życie w 12 Krokach i takie tam. Okazało się, że to wszystko zbędne dyrdymały, bo przecież jemu jest świetnie. Pisze o tym ciągle, długo i namiętnie. Wszyscy mają wiedzieć, że ani mu się nie chce pić, ani nie jest pijany i wszystko świetnie się układa, lepiej niż tym, którzy trzymają się tych dyrdymał.

Trzeba pamiętać, że podświadomość wie co jest stawką w tej grze. Nie chodzi o żaden tam komfort życia, choć to jest ważne, ale samo życie. Przecież alkoholizm zabija, nawet jeśli nagrobki na to nie wskazują. Tak więc rozpoczyna się walka o życie. Dla niektórych, to prawda, walka o komfort życia i dobre imię własne. Skoro wkładają wiele wysiłku w swoje trzeźwienie, musi to mieć sens, oponują więc ostro. Pamiętajmy o towarzyszącemu każdemu alkoholikowi egocentryzmowi. Im bardziej alkoholik, nawet, a może zwłaszcza, trzeźwy alkoholik, wypiera się egocentryzmu, tym trudniej mu go opanować. Owocuje to niezwykłą erudycją w dyskusji i wyjątkowo sensowną argumentacją. Forum aż buczy od ruchu. Rzecz i tak skończy się na modłę przypisanej danemu forum moderacji, ale co się zadzieje, to się zadzieje.

Wyobraźmy sobie, że na takie wpisy trafia ktoś na potężnym kacu, któremu świta w głowie pytanie, czy nie warto by było tego zmienić. Czyta forum dla alkoholików, a tu, że leczenie to dyrdymały, wystarczy silna wola, mocne postanowienie i proszę bardzo, żona kocha, dzieci szczęśliwe, robota się pali w rękach. Z drugiej strony ostrzeżenia, gromy i proroctwa apokalipsy. Żony jeszcze bardziej kochają, dzieci jeszcze szczęśliwsze, a robota jeszcze lepiej pali się w rękach. Skacowanemu lepiej byłoby rzucić monetą, niż czytać te forumowe przepychanki.

Nie daj Bóg, jak tamten nie leczony otrzeźwieniec sięgnie po alkohol i nic! Wypił piwo dwie godziny temu, w ogóle mu to nic nie robi i zaraz kupi sobie kolejne dwa, by pokazać, że nie chodzi o jakieś upicie się, tylko dobrą zabawę.

Jeżeli taką hałaśliwą i uporczywą osobą będzie współuzależniona to najczęściej będzie głosiła objawienie o tym, że samej nie musi się leczyć bo problem ma pijący. Współuzależniona ma wszystko pod kontrolą, nic jej się w życiu nie sypie. Może poza tym nad czym trzyma łapę alkoholik, ale to przecież wiadomo. A alkoholik akurat trzyma łapę nad kasą, mieszkanie, czy dom, jest jego, auto też i dobrze wie, że nie musi się leczyć. Ma świetną pracę, dochody na wysokim poziomie i na pewno nie jest alkoholikiem. Wiadomo jaki jest alkoholik. No więc, zasadniczo, współuzależniona nie ma nic przeciwka temu. To tylko chwilowy kryzys był i nie ma o czym gadać.

Taka współuzależniona czuje, że nie może opuścić naprawdę współuzależnione. Takie co to ich mąż naprawdę pije i wykazuje się pogardą dla rodziny, nie chce zarabiać na potrzeby domowe i olewa wszystko, tylko nie alkohol. Zna kilka zabobonów na temat alkoholizmu, co znaczy, że wie wszystko i jak najbardziej poczuwa się do udzielania rad, oceny postępów u innych, a właściwie brak tych postępów, no i oczywiście ma świetne stosunki z całym światem. I tu można by się zgodzić – daje dupy na całego.

Wyobraźmy sobie, że na takie objawienia trafia osoba determinowana złością na domowego pijaka. Dowie się kto tu ma obowiązek się leczyć i jakie to ma przynieść efekty. I niech no mi tylko coś pójdzie nie tak, to będzie oczywiście znaczyć, że pijak się nie leczy, jest w nawrocie, albo w ogóle coś knuje, bo każdy pijak knuje. Łatwo dopasować zabobony na temat alkoholizmu do niemal każdego alkoholika, więc i łatwo wsiada na tę karuzelę bzdur determinowanych emocjami i robi się jazda po chorym człowieku, jak po głupku wioskowym. Zdrowy rozsądek nie będzie miał tu dostępu, a osoby kierujące się zdrowym rozsądkiem i wiedza na temat alkoholizmu, będą  spychane do roli podobnych głupków, co to nie wiedzą jak naprawdę trzeba postępować z alkoholikami.

A co jeśli na takie forum przyjdzie pełne pretensji dziecko wychowujące się w alkoholowym domu. Syndrom DDA objawia się tak samo brakiem postępów w życiu, jak i zbyt idealny postępami. Cała gama zachowań. Jednak często jest tu gniew na alkoholika, często niechęć do współuzależnionej, za zgodę na takie życie. Generalnie niezgoda na wszystko. No i cokolwiek przeczyta, nie będzie miało zgody na płynące ze zdroworozsądkowego tekstu wnioski i nawet na tekst nie będzie miał zgody. Jakżeż idealnym miejscem dla takiej osoby będzie forum pełne kłótni i sprzecznych opinii i zdań. Zupełnie jak w domu…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s