Jest dobrze

20 Grudzień 2011

Kiedy alkoholik uzna, że jest dobrze?

W mądrości AA można przeczytać: “Najnieszczęśliwszą istotą na świecie jest chroniczny alkoholik, który ogromnie tęskni do radowania się życiem tak, jak radował się nim kiedyś, ale nie może już sobie wyobrazić życia bez alkoholu.”

Co to właściwie oznacza? I niby co to za mądrość?

Na czym polega alkoholizm? Nie będę się tu rozwodził. Na potrzeby tego tekstu przyjmę jedynie ten warunek, że dla alkoholika alkohol jest zawsze na pierwszym miejscu, a jego życie toczy się, przede wszystkim, wokół alkoholu. Mniej więcej o tym mówi owa aowska mądrość.

Tak więc alkoholik powie, że jest ok wtedy, kiedy pijąc “jak człowiek” widzi, że w jego życiu, czy życiu jego bliskich, nie dzieje się nic złego. Co to jest to “złego”? Otóż, jeżeli alkoholik cieszy się, że pije “jak człowiek” oznacza to, że już ma za sobą okres kiedy nie pił “jak człowiek”. Działy się wtedy rzeczy, które zapewne i jemu się nie podobały. Poza tym wie, jest absolutnie przekonany, że to nie ma nic wspólnego z samym alkoholem. Zagrały emocje, ambicje itp. siły, coś nie tegesowało, a teraz tegesuje i dlatego pije normalnie.

Nic nie trzeba zmieniać, jest dobrze.

A że od czasu do czasu coś się obsunie… no komu się nie obsuwa? Przecież alkohol nie ma z tym nic wspólnego, każdemu może się zdarzyć głębiej do kieliszka zajrzeć. Skoro to się nie podoba żonie, szefowi, czy komu tam, to ich problem. Alkoholik na tym etapie nie przyzna się do uzależnienia. Ma pracę i forsę, w domu niczego nie brakuje, daje się wykorzystywać i przez szefa i przez żonę i przez dzieci. Zawsze mogą na niego liczyć. To co? Nie może się od czasu do czasu wyluzować? Po pierwsze, wszyscy piją, a po drugie, on pije jak wszyscy.

Alkoholik jest przekonany, że kiedy pije “jak człowiek”, wszystko jest ok. Nie będzie ok, kiedy on będzie miał nie pić. I proszę się naprawdę nie dziwić temu podejściu. Alkohol jest na pierwszym miejscu, dopiero potem wszystko, a na samym końcu on sam i jego własne potrzeby. Nie darmo mówi się, że alkoholik, który chce wytrzeźwieć musi uznać to, co jest nienormalne, za normalne, a to, co jest normalne, za nienormalne. W jego umyśle świat i życie jest odwrócone do góry nogami. A kto nie ufa własnemu umysłowi?

Skoro abstynencja od alkoholu nie jest ok, a przecież nie jest, jak widać w naszym społeczeństwie. Trzeba, ku zadowoleniu społeczeństwa, sięgać po alkohol i wykazać się przy tym zdrowym rozsądkiem. Już tu rozpoczyna się paranoja. Jak można mówić o zdroworozsądkowych interesach własnych i jednocześnie spełniać warunki narzucane przez społeczeństwo? Alkoholik w wielu dziedzinach swojego życia sprawdza się jak mało kto. Jednak w kontakcie z alkoholem o zdrowy rozsądek nie potrafi się oskarżać. Wie tylko jak powinno być, ale wie też, jak jest faktycznie. Jest przekonany, że musi wykazać się zdrowym rozsądkiem, jednocześnie spełnić ogólnie przyjęte warunki (nie normy) i nie może polec. Trzy warunki, by było ok. Takie ciśnienie przerasta większość ludzi. Alkoholik na ciśnienie ma jedno rewelacyjnie działające lekarstwo, dziabnąć sobie i się dzięki temu wyluzować. Im większe ciśnienie, tym większe potrzeba wyluzowania.

Tak więc, ludzka rzecz, wypić, a przede wszystkim pić mądrze. W normalnym życiu nie ma miejsca na abstynencję od alkoholu. Alkoholik nie może wyjść na takiego, co nie pije, bo niby jak to wytłumaczyć? Przyznać się do słabości? Przecież alkoholik musi wykazać, że wszystko jest ok. Pomyśleli by jeszcze, że on się do niczego nie nadaje. Że jest nikim lub niczym. A przecież tyle razy udowodnił, że jest kimś. Miałby zrezygnować?

Większość ludzi może pić normalnie, alkoholik musi. Wiele takich musów wisi nad jego głową, to i ma zwiększone zapotrzebowanie na wyluzowanie ;-) Alkoholik musi, w końcu, sprawdzić się w wielu innych dziedzinach życia. Picie jest ważniejsze od nich, ma rangę wyjątkowo priorytetową, ale każda kolejna, jak rodzina, praca są z półki niżej. Nie dlatego, że alkoholik ma taką wolę. W tej kategorii można uznać, że alkoholik utracił wolność wyboru. Alkohol jest dla niego tak ważny, ponieważ zawładnął jego wolą, a już na pewno umysłem. Bardzo chętnie przyjmie informację, że alkohol służy relaksowi. Nie tylko on przyjmie takie podejście do alkoholu. Większość społeczeństwa mu w tym pomoże. W społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że alkohol służy zdrowiu. Więc o jakiej chorobie ma mówić alkoholik?

Wystarczy, że będzie pił “jak człowiek”, bo to jest taka czarodziejska różdżka, która w mig zmienia cały świat w przyjazny, nie pamiętający i nie wypominający ten czas, kiedy coś było nie “jak człowiek”. A skoro się nie zmienia, to znaczy, że jest wrogi i nieprzychylny, nie da się w nim funkcjonować na trzeźwo.

Zamknięte koło, zaciska się jak pętla. Im mniej alkoholik pije, tym więcej musi wypić. A ludzie, patrząc wokół, nie mogą przyjąć, że to jest chore. To może być głupie, ale nie chore. Ciekawe, co nimi powoduje…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s