Czy alkohol jest zdrowy

9 września 2010


Zawsze można o mnie powiedzieć, że jestem uprzedzony i z powodu uzależnienia straciłem zdrowy dystans do alkoholu. Jednak pozostanę przekonany, że alkohol jest trucizną dla organizmu i w żadnej ilości nie wpływa na poprawę zdrowia.

Jedyne co można odczuć to fałszywe, determinowane chemicznie, odczucie poprawy. Tak samo jak przy każdym innym środku zmieniającym nastrój. Niewielkie ilości takich środków zawsze wpływają na chemiczne procesy w organizmie, które powodują pozorną poprawę.

To tak, jakby założyć buty na kilkucentymetrowym obcasie i mówić, że się ma te kilka centymetrów więcej wzrostu. Po włożeniu zwykłych trampek z cienką gumową podeszwą, chodzić się nie da. Wierzymy więc, że obcasy są lepsze i coś tam poprawiają.

Organizm ludzki, nie wyłączając mózgu, to taki mechanizm, że jak nie musi to nie robi. Mamy naturalne umiejętności poprawiania nastroju i dość proste sposoby na lepszy komfort życia. Nie musimy sobie podawać chemii, by to zastępować. Oczywiście rozumiem, że są defekty, nazwijmy to – natury technicznej, które trzeba podregulować sztucznie. Ale to nie dotyczy każdego, a zwłaszcza ludzi, którzy odstawiają środki zmieniające świadomość, by zacząć żyć normalnie. Organizm, który zastępujemy w naturalnym działaniu, przestaje robić co do niego należy. Niepotrzebnie niczego nie dubluje. Odstawiając chemię robimy sobie lukę. I właśnie to odstawienie traktuje się jako niewłaściwe, a nie podawanie, które rzeczywiście spowodowało szkodę.

Powiedzmy więc, że jest ktoś, kto regularnie, dla lepszego trawienia, pije odrobinę alkoholu do jedzenia. Alkohol to poprawiacz nastroju. Nic się lepiej nie trawi, ale po alkoholu na pewno jest lepsze samopoczucie. Mózg dostaje z zewnątrz potrzebne mu składniki poprawy nastroju. Nie musi więc się zajmować ich produkcją. Taki ktoś, kiedy znajdzie się w sytuacji, gdzie nie będzie mógł dodać sobie alkoholu do obiadu, będzie odczuwał wszelkie naturalne dolegliwości związane z trawieniem w podwyższonym odczuciu braku komfortu. Mózg nie robi, co do niego należy, bo nie musi, a chemia ograniczona z powodu braku alkoholu, nie została podana. No i robi się ambaras.

A to tylko jeden, prosty przykład. Mówi się, że serce lepiej pracuje po alkoholu. A co jak nie wyćwiczony mięsień będzie musiał pompować gęstszą krew, nierozcieńczona alkoholem. Tutaj dochodzi również przeciwbólowe działanie alkoholu. Człowiek, który odczuwa jakieś dolegliwości sercowe zaczyna się bać i ten strach staje się priorytetem. A jak już jesteśmy przy działaniu przeciwbólowym, choć ból nie znika, ani tym bardziej jego przyczyna. Zakłócone zostaje tylko jego odczuwanie. Co dzieje się z człowiekiem, który ma np. nadwerężony kręgosłup lub stawy i nie jest tego świadomy, dopóki nie odstawi alkoholu? A pije, dajmy na to, cztery piwa dziennie…

Oczywiście, że są naukowe dowody na dobre działanie alkoholu. Przecież dotyczą one efektu podania alkoholu, a nie odstawienia. Przy niewielkich ilościach, nie wskazujących na zatrucie organizmu, wyniki muszą być zadowalające. Jednak warto pamiętać, że aby stać się uzależnionym od jakiegoś środka zmieniającego świadomość, trzeba go zażywać. A 20% to szacunkowy pewniak, można zaryzykować i większą liczbę. W końcu odmienny stan świadomości jest teraz bardzo reklamowany. Nie musi do tego być używany akurat alkohol. Jest wiele innych sposobów by u ludzi stopniowo zatracać trzeźwość i dopiero w konsekwencji doprowadzać do głębszych patologii.

Nikt nie musi podchodzić do krawędzi przepaści, by udowadniać, że nie spadnie. Czyż nie lepiej w ogóle tej przepaści nie mieć w życiu na uwadze? Nie szkoda na to czasu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: