prawdziwa mądrość alkoholika

2 listopada 2010


Kiedyś przeczytałem, że mądrość życiowa wypływa z doświadczenia. Natomiast prawdziwie wielka mądrość życiowa płynie z doświadczenia drugiego człowieka.

Większość alkoholików, którzy skontaktowali się z prawdą o sobie wychodzi z nałogu. Rzadko bezwarunkowo, ale powrót do zdrowia jest procesem. Dla niektórych nawet niekończącym się procesem. Jednak trzeba pamiętać, że większość alkoholików nie kontaktuje się z prawdą o sobie. Do zdrowia wracają wyjątki. Część alkoholików pozostaje w procesie zdrowienia do końca swojego życia. Ale i oni przecież, zachowując abstynencję, zmieniają siebie i swoje życie.

Inaczej rzecz ujmując zmiany następują u szacunkowych 40% alkoholików podejmujących jakąś formę leczenia nałogu. Na pewno warto znaleźć się w tej grupie. Oczywiście mam tu na myśli poważne podejście do spraw, a nie jakieś półśrodki przynoszące jedynie zysk wszelkiej maści czarodziejom, wykorzystującym ludzką naiwność rodzącą się w obliczu rozpaczy, do jakiej doprowadzają się pijący.

Kim są pozostałe 60%?

Otóż to właśnie oni dbają o prawdziwie wielką mądrość tych, którzy do picia już nigdy w życiu, nie wracają. Spora część tych ludzi umiera szybko z powodu nadużywania alkoholu. Oczywiście ich nagrobki nie zdobią napisy o zapiciu się na śmierć. To najczęściej ofiary wypadków powodowanych brawurą i stępieniem instynktu samozachowawczego. Umierają oni również na wszelkie dolegliwości organizmu. Wysiadają podroby, pękają serca, krew im mózgi zalewa, różnie jest.

Część z tych alkoholików, którzy skazani są na poniewierkę determinowaną potrzebą zaspokojenia głodu alkoholowego, można spotkać od czasu do czasu na szlaku leczenia alkoholizmu. Widać ich rosnącą degradację. Ich życie sypie się i podąża do całkowitej porażki. Nieuchronnie, skoro wracają do picia. Jednak mają ze sobą skarb, którego nikt inny nie jest w stanie przynieść do środowiska niepijących alkoholików.

Prowadzą na sobie samych makabryczny eksperyment, którego czujny obserwator nie będzie musiał powtarzać na sobie. Niestety, do większości z eksperymentujących nie dotrze żadna przestroga, czy próba ratunku, jakiegoś otrzeźwienia by przerwać ten tragiczny proces. Żaden alkoholik, zdający sobie sprawę z dramatu jakim jest picie dla alkoholika, tego im nie życzy. Często ludzie żyły sobie wypruwają, ale nic nie mogą zaradzić. W większości przypadków siła nawrotu choroby alkoholowej będzie spełniona. Niestety.

Jedyne co naprawdę można zrobić, to korzystać z tego doświadczenia, by wiedzieć jak to się zaczyna i trwa. Co tacy ludzie mówią, jak usprawiedliwiają swoje coraz większe otwarcie na myślenie, że alkohol ma dobroczynne działanie. Jak Ci ludzie postępują by zbliżyć się do usprawiedliwienia sięgnięcia po alkohol. To wielka szkoła. Dramatyczna i często nie ma się na nią zgody. Chciałoby się inaczej. Moim najstraszniejszym tego typu przeżyciem była śmierć matki. Obserwowałem też wielu innych alkoholików. W każdym z tych śmiertelnych przypadków, nie mogłem nic zrobić. Wiem, bo nie byłem i nie pozostaję bezczynny. Jednak mam wpływ tylko na siebie i swoje decyzje. Wiele zawdzięczam tym ludziom. Nie pozwalam sobie na myślenie, że ich doświadczenie zostało zmarnowane. Przecież nie tylko ja wyciągam wnioski. To nie są zmarnowane przypadki. Pamięć o ich nauce i szacunek do osoby, pozostaje właśnie wśród tych, którzy w dojrzały sposób skorzystali z ich doświadczenia.



 

Boże mój, tak bardzo pragnę Ci dziękować za Twoją opatrzność. Dzięki pomocy Twojej łaski i wielu ludzi potrafiłem przyjąć dar trzeźwości. Czuję się nowym człowiekiem. Mogę jeszcze raz zacząć swoje życie. Odzyskałem straconą wolność, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że tylko w konsekwentnej i pełnej trzeźwości potrafię zachować to nowe życie. Jestem dalej alkoholikiem i tylko przez pokorę, czuwanie oraz jedność z moimi braćmi i siostrami, którzy przeżywają taką samą sytuację, mogę zachowywać i rozwijać owoce leczenia.

Ze wstydem i żalem patrzę wstecz na smutne okresy mojego życia, a zarazem z wdzięcznością zauważam, że uzyskałem przez moje leczenie więcej, niż przedtem straciłem przez słabość i grzechy. Uwielbiam Ciebie, Panie Boże, za cud Twojej miłości, za „błogosławioną winę” w moim życiu! Podobnie jak Krew Chrystusa dała Światu więcej, niż zniszczył grzech pierworodny, ja też mogę dzisiaj stwierdzić, że przez zwycięstwo nad chorobą i grzechem stałem się bardziej dojrzały i bogaty niż przedtem.

Wiem, że ten dar Twojej łaski zobowiązuje mnie: mam nie tylko czuwać nad własnymi słabościami i pokusami z zewnątrz, ale ponadto czuję obowiązek pomocy tym, którzy męczą się jeszcze w chorobie alkoholizmu lub podobnych uzależnień. Oczyszczony i umocniony przez Krew Chrystusa i Ewangelię pragnę w jednosci z moją wspólnotą walczyć o godność i wolność wszystkich. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: