Siła większa, następny jest krok drugi

12 grudnia 2010


Jak zaznaczyłem we wcześniejszym tekście podczas pierwszych kroków, na samym początku, można się zetknąć z postawą wobec której nie zna się żadnej ochrony. Na samym początku drogi ku trzeźwości następuje chwila, w której zaczyna się odczuwać napieranie na siebie.  Niestety, nie ma wyjścia. Albo się przyjmie to za coś pożytecznego, albo pozostanie się w swoim starym świecie, wypracowanym poddaniem nałogowi. Nie da się być tylko troche w ciąży, tak samo nie da się tylko trochę podjąć leczenie. Albo się w to wchodzi, albo nie.

Kwestia co będzie tą Siłą nacisku, którą wybierzemy sobie za rozwiązanie własnego problemu. Najpierw musimy zauważyć i przyznać, że jest w ogóle jakaś Siła większa od nas samych, która poradzi temu, czemu sami poradzić nie potrafiliśmy, z czym przegraliśmy bezpowrotnie. Potem zauważyć jakie to Siły się wokół nas zbierają. Potem zauważyć, które, jakie owoce przynoszą. A dopiero wtedy uznać, co będzie najbardziej korzystne dla nas samych. I wtedy przyjąć warunki tej Siły, bo ta Siła naszych warunków nie przyjmie. Musiałaby mieć na celu powrót, a chodzi przecież o kroczenie do przodu. Nie darmo mówi się, że życie trzeźwego alkoholika przypomina wchodzenie po schodach. Cała bajka opiera się o to, że te schody są ruchome i bez przerwy jadą w dół.

Alkoholik w tym momencie odzyskuje możliwość dokonywania wyborów. Wcześniej, jedyne czym się kierował, to usprawiedliwienie sięgnięcia po alkohol. Teraz zaczyna ulegać innej mocy, której w ogóle nie rozumie i co za tym idzie, boi się. Strach jest dla większości alkoholików powodem sięgania po alkohol. Często nie trzeba wtedy nawet szukać jakichś usprawiedliwień. Boję się, to piję, a potem dopiero rozglądam. Teraz lęk, który towarzyszy alkoholikowi, nie może zakończyć się pijaństwem. Dlatego trzeba ulec tej nowej mocy, która w zupełnie nowy, nie wiadomo do końca jaki sposób, napiera i jeszcze twierdzi, że wszystko będzie ok. Tymczasem ciągle jest daleko od ok. Wybór jest niewielki, albo powrót do picia, albo poddanie jakiejś Sile większej od nas samych. Wygląda jakby to nie był żaden wybór. Co za różnicą, co mnie uciśnie, skoro i tak ciśnie. Jedno znam, drugie nie. To jest najtrudniejszy moment w życiu alkoholika. Perspektywa porzucenia tego co się zna, bezpowrotnie, i poddanie czemuś, czego zupełnie się nie zna, przez co budzi tylko zniechęcenie i lęk.

Jednak, chociaż postawienie pierwszego kroku na drodze, powoduje, że na tej drodze już się jest, to bez postawienia kolejnego kroku, na niewiele ta droga się zda. Wszystko to dziwne i pogmatwane, ponieważ nieznane.

Siła większa od nas samych istnieje. Za przykład można przyjąć pojazd jadący ulicą. Jeżeli wejdziemy pod niego, na pewno jego siła będzie większa i to my wyjdziemy na tym gorzej. Jednak szukamy Siły, która nie ma nas zgnieść, a ponieść. Można więc podejść do tego tak, że jadąc samochodem, szybciej i wygodniej przemieścimy się stąd tam, niż idąc na piechotę o własnych siłach. Jeżeli jest Siła większa od nas samych, to może warto skorzystać z jej mocy i oszczędzając samego siebie dać się przenieść stąd tam, ze świata pijanych zachowań i konsekwencji, do świata trzeźwych zachowań i konsekwencji. Jeżeli jest taka Siła, która potrafi to zrobić, to czemu nie skorzystać? W zasadzie, co się ma do stracenia? Alkoholu nie zabraknie i zawsze można do niego wrócić, a trzeźwość dla alkoholika nie jest taką prostą sprawą. Może już nie być takiej szansy. Większość wybiera powrót do picia, dlaczego nie stać się kimś wyjątkowym?

Wybór między otaczającymi alkoholika Siłami, też rodzi różne dylematy. Bo czego tak naprawdę się chce. Często alkoholicy doprowadzeni są do takiego stanu ducha i psychiki, że w zasadzie przylgną do wszystkiego, co tylko wykaże się choćby odrobiną miłości. Wysłucha, zrozumie i nie odrzuci. To pole dla wszelkiego rodzaju plugawych zachowań. Faceci wykorzystują kobiety, kobiety facetów. Bogaci i piękni od razu mają całe pęczki pomagierów. A nie potrafią jeszcze właściwie rozróżnić intencji otoczenia. To chwila wielkiej próby. Paradoksalnie wcale nie dla chcącego wytrzeźwieć, a dla tych, którzy już mienią się być trzeźwymi. Większość wycofuje się w niekończący się proces zdrowienia, trzeźwienia, i wynikającym z tego brakiem gotowości do pomocy innym.

Krok Drugi ma dla AA dwa oblicza. Określa je mniej więcej, popularne wśród AA, powiedzenie o odpowiedzialności: „Gdy ktokolwiek, gdziekolwiek, potrzebuje pomocy, chcę, aby napotkał wyciągniętą ku niemu pomocną dłoń AA. Za to jestem odpowiedzialny.”

Ten krok, to wyzwanie dla trzeźwych ludzi. Bez nich, takich, jakimi są, nikt inny nie podejmie się realizacji programu zdrowienia z alkoholizmu, sugerowanego przez AA. Bez trzeźwych ludzi, Ci, którzy zaledwie próbują żyć na trzeźwo, mogą trafić pomiędzy takich, którzy spowodują, że wrócą do picia, na kolejne długie lata i prawdopodobnie nie będą mieli więcej szansy. Umrą, a zadowoleni ze swojego braku gotowości do pomocy lub pasożytujący, nadal będą trwać przy swoim.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: