Czy alkoholik musi sięgnąć dna

26 kwietnia 2011


Powszechnie powtarza się, że alkoholik musi sięgnąć dna, by przestać pić. Co to właściwie znaczy? Czy każdy musi sięgnąć po dyktę, stać się bezdomnym, czy w jakiś inny, podobny, sposób się stoczyć egzystencjalnie?

Najczęściej przypisuje się takie podejście programowi zdrowienia jaki sugerują Anonimowi Alkoholicy.

Jak Bill W., pomysłodawca i współzałożyciel AA napisał o tym w swojej książce: „12 Kroków i 12 Tradycji”: „Dlaczego obstajemy przy tym, za każdy AA musi wpierw dosięgnąć swojego dna? Po prostu dlatego, że mało kto zechce szczerze realizować program AA, dopóki nie stoczy się na dno. Stosowanie pozostałych Jedenastu Kroków AA oznacza przyjęcie takich postaw i zachowań, których prawie żaden nadal pijacy alkoholik nie dopuści nawet do swych myśli. Kto zechce wyznać swoje przywary i zadośćuczynić za krzywdy wyrządzone innym? Kto zechce zawracać sobie głowę Siłą Wyższą, a tym bardziej pamiętać o potrzebie medytacji i modlitwy? Kto będzie chciał poświęcać czas i energię na niesienie posłania AA innym towarzyszom niedoli? Nie łudźmy się – żaden przeciętny alkoholik, bezgranicznie zapatrzony w siebie, nie podda się takim rygorom, dopóki nie uzna, że musi się im poddać, by ratować własne życie.

Jak również: „W pionierskim okresie AA tylko najbardziej beznadziejnie pograzeni alkoholicy godzili sie na polkniecie tej gorzkiej pigulki prawdy. Ale nawet tym „na ostatnich nogach” czesto trudno bylo zdac sobie sprawe z beznadziejnosci wlasnego stanu. Ci jednak, ktorym sie to udalo, ktorzy uchwycili sie zasad AA jak tonacy kola ratunkowego, niemal bez wyjatku wracali do zdrowia. (…) Z ogromna satysfakcja odnotowujemy fakt, ze w nastepnych latach sytuacja ulegla zmianie. Alkoholicy, ktorzy nie stracili jeszcze zdrowia, rodziny, pracy, a nawet dwoch samochodow w garazu, zaczeli rozpoznawac swoj nalog. Z czasem poszlo w ich slady takze wielu mlodych ludzi, ktorzy zaledwie przekroczyli prog potencjalnego alkoholizmu. (…) Trzeba bylo oczywiscie podwyzszyc dno, o ktore my sami uderzylismy, do poziomu, na ktorym ono uderzyloby tych nowych. Patrzac wstecz na nasze wlasne pijackie zyciorysy moglismy wskazac, ze juz na wiele lat przedtem nim zdalismy sobie sprawe z utraty kontroli, nasze picie stracilo charakter zwyczajnego nawyku, ze bylo poczatkiem fatalnego, postepujacego uzaleznienia od alkoholu.

Nigdzie nie pisał o porzucaniu alkoholików lub w jakikolwiek sposób sprowadzanie ich do dna. Niemniej jednak można z jego słów wyciągnąć wniosek, że alkoholikowi, który pije, można uświadomić do czego się doprowadził i co go czeka, prędzej czy później, ale na pewno, skoro wskazuje na to realne i rzeczywiste doświadczenie pijących alkoholików. Właśnie na tym polegają spotkania AA, dzielą się między sobą wiedzą o alkoholizmie i sposobami radzenia sobie na trzeźwo z problemami życiowymi, których nikomu nie brak.

Mimo użycia takiego terminu jak „dno”, chodzi o przyznanie się do bezsilności wobec potęgi własnego nałogu oraz utratę, w związku z tym, kontroli nad własnym życiem.

Jak opisuje to Hamilton B. w swojej książce: „12 Kroków ze Sponsorem”: „W Wielkiej Księdze AA Krokowi Pierwszemu poświęcone są całe dwa rozdziały. Ma on tak fundamentalne znaczenie dla zdrowienia, że w Dwunastu Krokach i Dwunastu Tradycjach na str. 69, podkreśla się, iż jest to jedyny Krok, który „może być stosowany z całkowitą perfekcją”!. Przyznajemy się w nim do kluczowego problemu, przed którym stoimy jako osoby uzależnione: do własnej bezsilności wobec określonej substancji uzależniającej lub zachowania kompulsywnego oraz do wynikającej zeń niezdolności do kierowania naszym życiem. Dopóki zaprzeczamy, że mamy problem, nie możemy sobie z nim poradzić. Gdy jednak uznajemy swoją bezsilność, otwiera się przed nami możliwość rozwiązania tego problemu.
Krok Pierwszy jest jedynym, w którym wspomina się o substancji uzależniającej lub kompulsji i o naszym związanym z nią problemie – bezsilności. Począwszy od Kroku Drugiego, następnych jedenaście Kroków opisuje, co mamy zrobić, żeby ten problem rozwiązać. To znamienne, że tylko jeden Krok odnosi się do problemu, wszystkie pozostałe zaś skupiają się na rozwiązaniu. W AA i jej siostrzanych wspólnotach nie żyje się problemami, lecz żyje się rozwiązując je.

12 Kroków nie ma celu upodlić człowieka, który popadł w nałóg, ale wręcz przeciwnie, wyciągnąć go z beznadziejnej sytuacji i przywrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Wcześniej to się niezbyt udawało. Alkoholik albo był trwale izolowany od społeczeństwa, albo traktowany jako przypadek, nad którym nie warto się pochylać, ponieważ i tak powróci do picia. Grupowe spotkania alkoholików były pionierskim i jak wkrótce lekarze musieli przyznać, skutecznym sposobem wychodzenia z nałogu. Od tej pory nauka, głównie psychologia, mogła zacząć rozwijać skuteczne metody pomagania alkoholikom. Przyniosło to nawet 40% skuteczność, co jest ogromnym postępem jaki został wypracowany w XX w.

Opiera się to przede wszystkim na samopomocy i wsparciu. Alkoholik pracuje nad sobą i jest wspierany przez najbliższych, jak i zupełnie często nieznanych sobie ludzi, spotkanych właśnie wśród Anonimowych Alkoholików. Podstawowym narzędziem jest miłość. Miłość, którą można się dzielić, kiedy się ją ma. Często więc na początku trzeba brać, a dopiero potem dawać. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że właśnie dzielenie się jest dla alkoholika drogą ratunku. Często okazuje się, że to najbliżsi mają największy kłopot ze zrozumieniem tego. Choć nie omija to i samych alkoholików. Chciałoby się zrobić terapię i mieć załatwione. Niestety to tak nie działa. Odkrycie jakiego dokonał Bill W. polegało na tym właśnie, że alkoholicy muszą ze sobą przebywać, by móc przetrwać w tym czasem dziwnym świecie. Jak widać po wykorzystywaniu 12 Kroków przez innych ludzi do wychodzenia z własnych słabości, przynosi to rzeczywistą pomoc.

Przyznanie się do bezsilności pozwala przebić się przez własną sieć samozakłamania i pogodzić z faktycznym stanem rzeczy. Dzięki temu można przyjąć postawę gotowości do zmian w myśleniu, zachowaniu i nastawieniu do i o alkoholu. Ostatecznie zapoczątkowuje trudny proces poskramiania samego siebie, własnego ego, gdzie pychę, narcyzm i egotyzm, alkoholik może przemienić na pokorę i dojrzałość życiową.

Nie ma tutaj miejsca na jakiekolwiek upodlenie człowieka. Jedyne co musi mieć miejsce to uświadomienie, że alkoholik, człowiek nie potrafiący kontrolować ilości spożywanego alkoholu, zatracił się w nałogu i jeżeli chce wyzdrowieć musi podjąć kilka konkretnych kroków i zmian w swoim życiu.

Reklamy

One Response to “Czy alkoholik musi sięgnąć dna”

  1. Jerzy Says:

    A w jaki sposób inaczej zmusić się do działania? Jak zmusić się do zmiany swego życia, mentalności.. jak poradzić sobie z mechanizmami uzależnienia, jak zrezygnować z manipulacji, zakłamania.. jak..
    Po 18 latach chlania – osiągnąłem dno. I dzięki temu dzisiaj jestem trzeźwy ( od 4 lat).
    Tylko dzisiaj potrafimy podnieść już to „dno” – dzisiaj nie trzeba już stracić wszystkiego i wszystkich…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: