Jak wyzdrowieć z alkoholizmu robiąc 12 kroków w sposób opisany w Wielkiej Księdze

24 czerwca 2011


Krok Pierwszy:

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

Poddanie się jest sprawą podstawową, aby wyzdrowieć z alkoholizmu, a pierwsze trzy rozdziały Wielkiej Księgi poświęcone są temu właśnie procesowi, aby przyznać, że mamy problem. Sugerujemy przeczytanie tych rozdziałów w całości w celu znalezienia „swojej prawdy” dotyczącej alkoholu i alkoholizmu.

Książka rozpoczyna się opisem fizycznych i psychicznych symptomów alkoholizmu. Następnie sugeruje przyznanie się do alkoholizmu, do czego jednak potrzebna jest wiedza, czym się przejawia ta choroba. Aby tego dokonać posłużymy się informacjami z rozdziału pt. „Opinia lekarza”, rozdziałów 1, 2 i 3 oraz pierwszej strony rozdziału 4-go
(Anonimowi Alkoholicy – str. XIX, pierwsze dwa akapity)

„Lekarz, który na naszą prośbę przekazał powyższy list, był również na tyle uprzejmy, że zechciał rozwinąć swoje poglądy na ten temat w innym oświadczeniu przytoczonym w dalszej części tekstu. Potwierdza w nim to, co my – cierpiący tortury alkoholowe – musimy przyjąć do wiadomości. Organizm alkoholika odbiega od normy, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym.
Marną pociechę stanowi fakt, iż powszechnie stwierdzono, że nie potrafimy kontrolowac picia, bo jesteśmy nieprzystosowani, całkowicie oderwani od rzeczywistości lub psychicznie „wypaczeni”. Stwierdzenia te są prawdziwe w mniejszym lub większym stopniu w stosunku do większości z nas. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to również schorzenie fizyczne. W naszym przekonaniu, jakikolwiek obraz alkoholika, bez uwzględnienia czynnika fizycznego jest obrazem niekompletnym”

(Anonimowi Alkoholicy – str. XX, ostatni akapit)

„Jesteśmy przekonani, co sugerowaliśmy już kilka lat temu, że typ nałogowego alkoholika wykazuje coś w rodzaju alergii na każdy rodzaj alkoholu. Nieodparta konieczność picia jest charakterystyczna dla tej grupy ludzi i nigdy nie ujawnia się u pijących umiarkowanie. Typy alergiczne nie potrafią nigdy bezpiecznie używać alkoholu w jakiejkolwiek formie i – mając raz uformowany nałóg – nie są go już w stanie przełamać. Jednostka taka, która utraciła wiarę w siebie i nie ma zaufania do ludzi napotyka na coraz większe trudności w rozwiązywaniu piętrzących się problemów. Próby oddziaływania na uczucia i ambicje nie przynoszą rezultatów”

(Anonimowi Alkoholicy – str. XXI, drugi akapit)

„Mężczyźni i kobiety piją głównie dlatego, że lubią efekty działania alkoholu. Doznawane wrażenia są tak nieuchwytne, że choć przyznają oni sami, iż jest to szkodliwe, nie mogą po jakimś czasie rozróżnić prawdy od fałszu. Dla nich życie z alkoholem wydaje się stanem normalnym. Bez alkoholu są niespokojni, skorzy do gniewu i rozgoryczenia, dopóki nie zaznają uczucia ulgi i uspokojenia, które przychodzi wraz z wypiciem kilku kieliszków, co przecież innym uchodzi całkowicie bezkarnie. Po jakims czasie, kiedy nie mogą oprzeć się ponownemu pragnieniu – a dzieje się tak prawie zawsze – zjawisko łaknienia pogłębia się. Przechodzą wówczas przez dobrze znane fazy nie opanowanego picia, skruchy i poczucia winy z mocnym postanowieniem niepicia nigdy więcej. Powtarza się to wielokrotnie i jeśli u danej osoby nie dokona się całkowita zmiana psychiki – nadzieja na powrót do zdrowia jest znikoma”

Tak, więc mamy nienormalną reakcję ciała i obsesję umysłu, które skazują nas na picie. Warto jednak pamiętać, że choć ciało alkoholika nigdy nie „wyzdrowieje” to umysł może! Gdyby alkoholizm był jedynie chorobą ciała wystarczyłoby tylko przestać pić i byłoby to całkowite rozwiązanie problemu. „Po prostu powiedz NIE!” nie działa (ang. „just say no”). Aspekt psychiczny powoduje, że abstynencja nie wystarcza. Dlatego właśnie Dr. Silkworth pisze, że potrzebujemy „całkowitej zmiany psychiki”.

(Anonimowi Alkoholicy – str. XXI, przedostatni akapit)

„Z drugiej strony – co wydaje się dziwne dla ludzi, którzy nie rozumieją problemu – raz zmieniona psychika alkoholika umożliwia nagle łatwą kontrolę nad pragnieniem napicia się. Jedyny niezbędny wysiłek, to przestrzeganie kilku prostych reguł”

(Anonimowi Alkoholicy – str. XXII, trzeci akapit)

„Znam wiele sytuacji wynikających z konieczności picia, które powodują, że ludzie ci są raczej skłonni do największych wyrzeczeń niż do podjęcia walki”

Rozdział 1 pt. „Opowieść Billa” zawiera idealny opis alkoholika. Czytając go proszę szukajcie podobieństw, a nie różnic, gdyż nie każdy osiągnął tak niskie dno.

Spróbujcie zidentyfikować się ze stylem, w jakim Bill myślał, pił i czuł. Pierwsza połowa tego rozdziału to przykład, opis problemu; druga nakreśla duchowe rozwiązanie, które było udziałem Billa.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 7, pierwszy akapit)

„Żadne słowa nie są w stanie opisać samotności i rozpaczy, w której się pogrążyłem litując się nad sobą. Ziemia usuwała mi sie spod nóg. Alkohol był silniejszy ode mnie. Zostałem zmiażdżony. Na zawsze.”

Jest to perfekcyjny opis dna.

Przeskoczymy teraz do rozdziału 3-go „Więcej na temat alkoholizmu”.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 25, pierwsze dwa akapity)

„Większość z nas nie chce przyznać się do alkoholizmu. Nikt nie lubi myśleć, że fizycznie i umysłowo różni się od innych. Nic dziwnego zatem, że nasze pijackie kariery charakteryzują się niezliczonymi próbami dowiedzenia tego, że potrafimy pić tak jak inni. Towarzysząca nam uparta myśl, że jakoś, kiedyś będziemy w stanie jednak kontrolować picie alkoholu jest czyms w rodzaju manii każdego alkoholika. Upór, z jakim podtrzymujemy w sobie tę myśl jest zadziwiający. Prowadzi on wielu z nas do szaleństwa albo do śmierci.
Pierwszy krok na drodze do zdrowienia, to dojście do stanu, kiedy musimy przede wszystkim upewnić się i przekonać samych siebie, że jesteśmy alkoholikami. Musimy pozbyć się złudnej wiary, że jesteśmy tacy sami jak inni. My, alkoholicy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jesteśmy ludźmi, którzy utracili możność kontroli nad swoim piciem alkoholu. Wiemy, że żaden alkoholik NIGDY nie odzyska tej kontroli.”

Te dwa akapity potwierdzają, że jesteśmy inni od przeciętnego nie-alkoholika w obydwu aspektach cielesnym i umysłowym. Nieprawdą jest, że potrafimy kontrolować i cieszyć się piciem.

Kiedykolwiek próbowałem kontrolować moje picie nie cieszyłem się nim,
a kiedykolwiek się nim cieszyłem nie byłem w stanie go kontrolować.

Rozdział ten daje więcej przykładów obsesji umysłu dotyczącej alkoholu.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 29, trzeci akapit)

„Jaki rodzaj myślenia dominuje u alkoholika, który bezustannie powtarza rozpaczliwy eksperyment tego pierwszego kieliszka? Otóż przyjaciele człowieka, u którego alkoholizm doprowadził już do rozwoju czy bankructwa, starają się mu pomóc, lecz nie mogą przejrzeć tajemnicy – dlaczego on znowu po tym wszystkim idzie do knajpy? Dlaczego to czyni?… Co wtedy myśli?”

Następny akapit opisuje historię Jima. Jim był miłym facetem. Odnosił sukcesy. Pić zaczął w wieku 35 lat. Weterani próbowali mu pomóc przerobić pierwsze dwa Kroki, lecz on wracał do picia jeszcze siedem razy, gdyż nie był w stanie podążać drogą duchowego rozwoju w sposób opisany w tej książce. Po każdym jego powrocie weterani z nim pracowali (w tamtych czasach nie zostawiało się alkoholika samemu sobie tylko, dlatego, że zapijał). Jim nie robił Kroków, więc nie osiągnął całkowitej zmiany psychiki, o której pisał wcześniej Dr. Silkworth. Nadal wierzył, że wypicie whisky z mlekiem nie będzie miało na niego wpływu szczególnie na pełny żołądek. Strona 31 (drugi akapit) określa taki rodzaj myślenia jako „szaleństwo”. Szaleństwem alkoholizmu nie są te wszystkie wariackie rzeczy, które robiliśmy pijąc, rozbijanie samochodów, aresztowania czy krzywdzenie innych fizycznie lub psychicznie.

Szaleństwo alkoholizmu polega na tym, że wierzymy w kłamstwo,
iż możemy wypić pierwszy kieliszek bez żadnych konsekwencji.

Dr. Silkworth stwierdził, że podstawowy problem leży raczej w umyśle, a nie w ciele alkoholika. Spróbujmy ocenić czy my mamy ciało i umysł alkoholika.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 37, pierwszy akapit)

„Jeśli szczerze chcesz, a nie potrafisz przestać pić lub, gdy nie jesteś w stanie kontrolować ilości wypijanego alkoholu prawdopodobnie jestes alkoholikiem. Jeśli tak, cierpisz na chorobę, którą można opanować jedynie na drodze przemiany duchowej”

Czy, jeśli naprawdę tego chciałeś, byłeś w stanie całkowicie przestać pić samemu?

(Tak/Nie)

Gdy piłeś, czy byłeś w stanie zawsze kontrolować, ile wypiłeś?

(Tak/Nie)

Jeśli odpowiemy na te dwa pytania przecząco to, wg Wielkiej Księgi, prawdopodobnie jesteśmy alkoholikami.

Przyjrzyjmy się teraz trzeciemu aspektowi Kroku Pierwszego: chorobie duszy, co zawiera się w słowach, „… że przestaliśmy kierować naszym życiem”. Teraz, po tym jak stanęliśmy na nogi fizycznie, powinniśmy zająć się odnową duchową.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 44, trzeci akapit)

„Pytamy samych siebie, dlaczego nie potrafimy przejawiać tej samej gotowości w zmianie poglądów odnoszących się do naszych ludzkich spraw. Mieliśmy kłopoty w osobistych stosunkach z ludźmi, nie potrafiliśmy kontrolować emocji, byliśmy ofiarami nieszczęść i depresji, nie byliśmy w stanie związać końca z końcem, mieliśmy poczucie bezużyteczności, byliśmy pełni lęków, nieszczęśliwi, nie potrafiliśmy pomagać innym – czyż rozwiązanie całej tej udręki nie było ważniejsze od obejrzenia na ekranie lotu na Księżyc? Oczywiście, że było”

Spróbujmy odnaleźć symptomy choroby duszy zamieniając te zdania w pytania i próbując na nie odpowiedzieć.

Czy mieliśmy kłopoty w osobistych stosunkach z ludźmi? (Tak/Nie)

Czy nie potrafiliśmy kontrolować naszych emocji? (Tak/Nie)

Czy byliśmy ofiarami nieszczęść i depresji? (Tak/Nie)

Czy nie byliśmy w stanie związać końca z końcem? (Tak/Nie)

Czy mieliśmy poczucie bezużyteczności? (Tak/Nie)

Czy byliśmy pełni lęków? (Tak/Nie)

Czy byliśmy nieszczęśliwi? (Tak/Nie)

Czy nie potrafiliśmy pomagać innym? (Tak/Nie)

Jeśli odpowiedziałeś na kilka z tych pytań twierdząco to znaczy, że nie kierowałeś swoim życiem i, że tylko przemiana duchowa może to zmienić.

(Anonimowi Alkoholicy – str. 37, drugi akapit)

„Dla kogoś uważającego siebie za ateistę lub agnostyka, przeżycie duchowe tego rodzaju wydaje się niemożliwe. Z drugiej strony, przedłużanie stanu czynnego alkoholizmu oznacza kompletne wyniszczenie. Być skazanym na śmierć z powodu alkoholizmu, czy żyć w oparciu o duchowy program to niełatwa alternatywa stojąca przed alkoholikiem”

Wygląda na to, że mamy do wyboru tylko dwie opcje;

Być skazanym na śmierć.

Żyć w oparciu o program duchowy

Jeśli wybierzesz opcję drugą to możesz mieć pewność, że jest możliwe, a nawet gwarantowane, przebudzenie duchowe, zakładając, że zachowasz otwarty umysł i będziesz przerabiał 12 Kroków tak, jak to jest opisane w Wielkiej Księdze.

Przed rozpoczęciem Kroku Pierwszego zastanówmy się jeszcze raz, na czym polega cierpienie alkoholika.

Jeśli nie jestem w stanie pić bezpiecznie z powodu alergii ciała i nie mogę przestać pić z powodu obsesji umysłu to znaczy, że jestem bezsilny wobec alkoholu. Jeśli cierpię z powodu symptomów choroby duszy, to nie potrafię kierować swoim życiem.

Wielka Księga określa dokładnie, co mamy zrobić, aby przyznać się, że jesteśmy alkoholikami:

(Anonimowi Alkoholicy – str. 25, drugi akapit)

„Pierwszy krok na drodze do zdrowienia, to dojście do stanu, kiedy musimy przede wszystkim upewnić się i przekonać samych siebie, że jesteśmy alkoholikami. Musimy pozbyć się złudnej wiary, że jesteśmy tacy sami jak inni. My, alkoholicy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jesteśmy ludźmi, którzy utracili możność kontroli nad swoim piciem alkoholu. Wiemy, że żaden alkoholik NIGDY nie odzyska tej kontroli.”

Zadam teraz każdemu z was jedno proste pytanie:

Czy jesteś gotowy, z głębi duszy, przyznać się, że jesteś alkoholikiem?

(Tak/Nie)

Jeśli tak, to gratuluję, Krok Pierwszy zrobiony. Jeśli jeszcze nie jesteś zupełnie przekonany to sugeruję przez najbliższych parę dni przegadać to z jakąś zaufaną osobą.

Skoro już przyznaliśmy, że jesteśmy alkoholikami zobaczmy, co musimy zrobić, aby wyzdrowieć. Jeśli nie mamy pewności czy potrzebujemy jakąś Siłę Większą od nas samych autorzy Wielkiej Księgi napisali:

(Anonimowi Alkoholicy – str. 36, ostatni akapit)

„Powtórzmy raz jeszcze: alkoholik niekiedy nie posiada wystraczająco skutecznej obrony psychicznej przed pierwszym kieliszkiem. Oprócz bardzo rzadkich przypadków ani on sam, ani z pomocą innego człowieka, nie jest w stanie obronić się przed chęcią wypicia. Owa obrona musi nadejść od Siły Wyższej”

Czasem słyszymy na mityngach: „Kiedy czuję, że wraca obsesja, przypominam sobie jak to było pod koniec mojego picia, a to pomaga mi pozbyć się natrętnych myśli o alkoholu”. Byłaby to dobra rada, ale tylko przy założeniu, że mam jakąś mentalną obronę przeciwko alkoholowi. Powyższy fragment stwierdza, że czasami jednak takiej obrony psychicznej nie mamy. Czyli: czasami mamy, a czasami nie mamy! Problem w tym, że nikt nie wie, kiedy to „czasami” będzie. Ja sam nie jestem w stanie utrzymać trzeźwości. Gdybym miał jakąś obronę, to nie byłbym bezsilny wobec alkoholu.

Tylko Siła Większa ode mnie jest w stanie mi pomóc!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: