Ucieczka w duchowość

9 września 2011


Czy duchowość może być ucieczką od rzeczywistości?

Przyjmując, że duchowość realizuje się w samoświadomości, czyli odpowiada na podstawowe pytania egzystencjalne: kim jestem i po co? Można więc przyjąć, że uduchowiony człowiek realizuje sam siebie we własnym człowieczeństwie i robi co do niego należy. Przyjąć można również, że robi to nie oglądając się na innych. Jego „JA” nie jest oparte, czy wręcz skonstruowane na opinii innych, a to co do niego należy nie jest ustalane przez innych. Jak widać duchowość jest podstawą, a może nawet istotą wolności.

Człowiek wolny, świadomy siebie i swojej roli w tym czasem dziwnym świecie nie ma potrzeby uciekać od rzeczywistości. Rzeczywistość takiemu człowiekowi sprzyja i jest przyjazna. Tylko w przypadku jakiegoś wynaturzenia duchowości można byłoby korzystać z niej jako ucieczki od własnego życia.

Niemniej jednak temat jest poruszony w środowisku osób uzależnionych od alkoholu. Przeczytałem artykuł: „Czy duchowość jest ucieczką od rzeczywistości.” na portalu alkoholizm.com. Znalazłem go dzięki blogerom Sławkowi i Joli, prowadzącym bloga  Alkoholizm i reszta świata.   I postanowiłem  podzielić  się  swoimi przemyśleniami na ten temat. Przemyślenia moje pochodzą z doświadczeń zbieranych na mityngach AA, literaturze AA, podczas rozmów z moją terapką, która jest psychologiem w ośrodku odwykowym w Gdyni oraz obecnym przewodnikiem, który jest księdzem, psychologiem od uzależnień i co dodaje swoistego   smaczku     egzorcystą w Elblągu.

Wielka Księga przestrzega, że wśród alkoholików, którzy ledwie otrzeźwieli mogą mieć miejsce pewne zachowania. Ciekawostką jest, że tacy alkoholicy, nawet będąc czytelnikami tej książki, nie zauważą tych przestróg. Są one skierowane do rodzin i otoczenia alkoholików na początku swojej drogi ku wyzdrowieniu z alkoholizmu. Do tych zachowań, oprócz generalnego chwalenia podjęcia abstynencji i polecania jej każdemu, należy między innymi nadmierna fascynacja duchową sferą życia i spotęgowanym życiem religijnym. Mądrość AA sugeruje w takim wypadku cierpliwość, a nawet dołączenie do tych działań, co może przyczynić się do ich znormalnienia w warunkach ku temu sprzyjających. Sprzyjające jest właśnie wsparcie rodziny manifestowane byciem z osobą, która rozpoczęła swój proces zdrowienia. Wiadomo, że reakcja wcale nie musi być taka przyjazna. Dotyczy to przede wszystkich tych członków rodziny, czy otoczenia, którzy w jakiś sposób korzystali z pijaństwa osoby chorej. Nie muszą być tego świadomi, ale wskazówką może być właśnie reakcja na zmiany w życiu alkoholika. To nie ma być nic przyjemnego, choć  wielokrotnie   będzie temu towarzyszyć szczęście, czy chwile nawet ekstatyczne. Zmiana z chorego do zdrowego sposobu życia i postrzegania świata musi obfitować w nienajciekawsze odkrycia, bolesne i prawdziwe nazywanie wyrządzonego zła i zadośćuczynienie, które też nie jest żadnym komfortowym przeżyciem.

Czy ten pierwszy moment można traktować jako próbę ucieczki od rzeczywistości? Często tak, ale należy pamiętać, że najbardziej to on wynika z nawykowego braku umiaru w każdym aspekcie życia. To, że alkoholizm jest brakiem umiaru w ilości spożywanego alkoholu oznacza jedynie, że istota problemu tkwi gdzie indziej. Alkoholizm jest jedynie symptomem, nie istotą choroby, która dręczy człowieka. Alkoholicy, którzy podejmują decyzję o leczeniu są przez swoją chorobę na tyle udręczeni, że wydaje się to najważniejsze. I rzeczywiście na początku jest to najistotniejszy problem do rozwiązania. Najpierw należy utwierdzić się w abstynencji, by móc zająć się naprawą  kolejnych obszarów życia.

Wsparcie i zrozumienie w tym momencie może przyczynić się szybszego utwierdzenia się alkoholika w podjętej abstynencji i zwiększyć zaufanie do samego siebie. To właśnie poczucie bezpieczeństwa generuje uczciwość wobec samego siebie, a jednocześnie, uczciwość generuje poczucie bezpieczeństwa. A to są filary powrotu do zdrowia i normalnego życia. Normalne życie charakteryzuje się zdrowym podejściem do duchowości. Normalnie żyjący człowiek nie potrzebuje żadnej ucieczki od swojej rzeczywistości. Alkoholik, który wyzdrowiał z alkoholizmu, przeszedł proces samopoznania, zadośćuczynienia wobec siebie i otoczenia, zwłaszcza bliskich, nie jest zdeterminowany do lęku wobec swojego życia. Żyje swoim własnym życiem i nigdzie się nie wybiera.

Innym problemem jest sama duchowość. Duchowa walka to nie jest mit. Chociaż większość z nas by tak wolała. Walka na tym obszarze ma znacznie brzydsza twarz niż np. rywalizacja o awans, finansowe oszustwo, czy nawet wyśmianie czyichś gustów lub poczynań. Na początku oczywiście wszystko wydaje się ok. Następuje poprawa w każdym aspekcie życia, ponieważ zdecydowana większość alkoholików była na dnie, zbankrutowała w sensie egzystencjalnym na całej linii. Odbicie od zera do (dajmy na to) 2 na 10 też jest odbiciem.

Prawdziwa duchowość, jej autentyczna realizacja, wynika z postawy miłości. Rzecz jasna, my ludzie, doskonali nie jesteśmy i nie będziemy. Jeden był, ale On miał ułatwione zadanie, bo jednocześnie był Bogiem – Słowem, przez które wszystko się stało. My nie jesteśmy Nim, a każda próba porównania będzie jedynie jakąś udawanką. To właśnie ta druga, wyjątkowo brzydka twarz duchowości – udawanie. Powiedzmy, że ten na „2” to taki udawacz, ale pamiętajmy, że zaczynał od zera i to wcale nie musi być jego ostatnie osiągnięcie. W AA mówi się „udawaj, udawaj, aż ci się uda”. Życie to proces, w którym jedyne co jest pewne, to zmiany. Dlatego rozwój duchowy ma takie znaczenie, skoro zdrowe życie ma mieć filary w poczuciu bezpieczeństwa i uczciwości wobec samego siebie. Można to zmierzyć swoim stosunkiem do 10 i 11 Kroku AA.

Uduchowionego człowieka charakteryzuje postawa miłości. Takiego, który ucieka od prawdy o sobie i od swojego życia, charakteryzuje udawanie miłości. Jeżeli to jest człowiek na początku swojej drogi ku wyzdrowieniu z alkoholizmu, to można go usprawiedliwić, nie należy potępiać, ani nawet poganiać, zdrowienie to indywidualny proces. Ale jeśli mamy do czynienia z kimś kto od kilku lat nie dotarł do Kroków 10 i 11, nadal pozostając w pierwszych dziewięciu, to możemy mieć do czynienia z kimś, komu udawanie nadal jest bardzo potrzebne. Nie ma znaczenia, czy poświęca swój czas bardziej pogubionym, czy zanurza się w medytacje, ponieważ jedynym efektem jest zwodzenie, determinowane udawaniem i ucieczką od siebie. Taka postawa życiowa niewiele się różni od upojenia alkoholowego i wynikających z niego efektów dla innych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: