Gra pozorów

22 Maj 2013


Jedną z większych ciekawostek na jakie trafiłem wśród trzeźwych alkoholików, to budowanie sobie prestiżu na działalności w AA. Teraz nawet pieczątki się stawia świadczące o obecności na spotkaniach. Jakiś alkoholik, czy alkoholiczka, który skończył w AA decyduje czy komuś należy się węgiel, kartka na obiad albo dwie stówy na miesiąc od państwowych instytucji. Pominę już to, że dali się w to wkręcić urzędnicy państwowi…

Ale jest jeszcze jedna ciekawostka, na którą chcę tutaj zwrócić swoją uwagę.

Wszystko obraca się wokół prestiżu. Dotyczy jednak środowiska trzeźwych alkoholików w internecie. Przy czym trzeźwych powinno być chyba w cudzysłowiu. Ludzie ci porzucili terapie, czyli kontakt z psychologami, poprzestając na terapii podstawowej. Nie znają i nie rozumieją psychologii, często myląc ją z psychiatrią albo psychologią ogólną, a leczenia z farmakologią. O AA jedynie się otarli nawet nie wiedząc o co chodzi z programem zdrowienia z alkoholizmu proponowanym przez AA. Zloty rozumieją jako spęd alkoholików przy ognisku z kiełbaskami i dyskoteką po zmroku. Co nie znaczy, że nie lubię kiełbasek. Nie lubię disco polo, ale kiełbaski smażone na ogniu zjem zawsze i chętnie. Jednak taka kiełbaska nie kojarzy mi się z trzeźwością.

Wracając do internetu. Są miejsca w internecie, które w mniemaniu ich użytkowników, nawet twórców, mają jakiś prestiż środowiskowy. Tak jakbym ja pisząc tutaj miał się za opiniotwórczego w środowisku trzeźwych alkoholików. Ostatnio mało tu piszę i mało dbam o bloga, więc i odwiedza go od trzydziestu paru do pięćdziesięciu paru osób. Czytane są przede wszystkim istotne treści dla trzeźwienia, a nie moje filozofowania. Jednak mógłbym głośno twierdzić, że jestem blogerem, znanym, że jaras i takie tam. Wyszedłbym jedynie na głupca i mógłbym się polizać ze swoją głupotą, ku zadowoleniu jeszcze głupszych. Niestety, gro alkoholików piszących w sieci to głupcy. Życzyłbym sobie by byli to ludzie, ofiary jakieś swojej dysfunkcji, chorzy, bo nie wyleczeni ze swojego alkoholizmu biedacy. Ale oni znają się lepiej na tym wszystkim niż Bill Wilson. Robią takie rzeczy dla innych alkoholików i ich rodzin, czego nawet Bill nie wiedział, że można robić. Dlatego nie musza wiedzieć co miał Bill do powiedzenia o nich samych. Przecież on nawet nie wiedział, że będzie internet. Internetu nie było, ale głupców wśród alkoholików nie brakowało.

Reklamy

2 Komentarze “Gra pozorów”

  1. Odtruwamy Says:

    Na ciekawy problem zwracasz tutaj uwagę. Coś w tym jest na pewno.

  2. jacek Says:

    każdy szuka swojego sposobu na walkę z alkoholizmem… prowadzenie bloga i zwierzanie się ze swoich przemyśleń to również dobra metoda na wyrzucenie z siebie negatywnych emocji… rzecz w tym że kazdy to robi w taki sposób jaki potrzebuje wewnętrznie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: